Moim marzeniem jest:
pierwsze spotkanie - poznanie marzenia
2026-09-10
W czwartkowe popołudnie przyszedł czas na poznanie nowego marzyciela, a co za tym idzie nowego marzenia. Ignacy, a może po prostu Ignaś, bo nasz marzyciel ma zaledwie 4 latka.
Od razu po wejściu do mieszkania, zobaczyliśmy, że Ignaś bardzo mocno interesuje się lotnictwem. W pokoju miał ogromny zbiór samolotów, zaczynając od dużych pasażerskich, a kończąc na nieco mniejszych szybowcach. W kolejnych minutach spotkania, podziwialiśmy prezentowane przez chłopaka jego samoloty. Podczas prezentacji, Ignaś opowiedział nam, że już w przeszłości leciał prawdziwym samolotem, a w przyszłości chciałby odbyć skok ze spadochronem. Niestety ze względu na młody wiek, musi kilka lat jeszcze zaczekać.
W trakcie wizyty zauważyliśmy, że Ignaś nie mieszka wyłącznie ze swoimi rodzicami, ale także z niezwykle spokojnym kotkiem, który podczas całego spotkania był grzeczny i starał się nam nie przeszkadzać.
Po fascynującej prezentacji samolotów, nasz marzyciel obejrzał księgę marzeń. Kilka marzeń mocnej przykuło jego uwagę, i mimo swojego młodego wieku z łatwością rozpoznał Roberta Lewandowskiego. Pomimo tego, iż Ignaś z zainteresowaniem obejrzał księgę marzeń, to nie dała nam ona choć malutkiej odpowiedzi, o czym marzy chłopiec.
Nagle, niespodziewanie, rozmowa zmieniła kierunek, i razem z rodzicami Ignasia zagraliśmy w grę pod nazwą „moja ulubiona potrawa”. Całą zabawę rozpoczął nasz marzyciel, i zdradził nam, że jego ulubioną potrawą są: makarony. Uwielbia je pod każdą postacią. Czy to coś znaczy ? Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy. Gra toczyła się dalej, każdy z obecnych, zarówno my wolontariusze, jak i rodzice Ignasia, opowiedzieliśmy o swojej ulubionej potrawie. Pojawiły się takie pyszności jak, sushi, burito, lasagne czy nawet tradycyjne gołąbki. Ta gra, to prawdziwa uczta dla wyobraźni.
Nasze spotkanie zmierzało do jego kulminacyjnego momentu, czyli poznania marzenia.
Choć nie było to łatwe, to udało nam się usłyszeń to najbardziej skrywane marzenie Ignasia. „Wyjazd do Rzymu i odwiedzenie grobu Jana Pawła II”. Ignaś pomimo swojego młodego wieku, bardzo kocha nieżyjącego już Papieża, którego nazywa zdrobniale „Lolek”, czyli tak, jak sam Papież bardzo lubił. Ignaś będąc w Rzymie, chciałby również spróbować prawdziwych Włoskich makaronów, które o czym już wiemy, są jego ulubioną potrawą. Marzyciel, przybił z nami popularnego „żółwika”, który przypieczętował zapisanie jego marzenia.
Ignasiu, bardzo dziękujemy Tobie za spotkanie, i podzielenie się z nami swoim marzeniem. Teraz my, zabieramy się do działania, i zrobimy wszystko, aby pomóc w spełnieniu Twojego marzenia!
Relacja: Mariusz
spełnienie marzenia
2026-10-13
,,Duży jest ten domek Lolka, można się w nim zgubić” - to były jedne z pierwszych słów naszego marzyciela zwiedzającego Bazylikę św. Piotra w Rzymie. Ignaś chwilę wcześniej odwiedził grób Jana Pawła II, co było główną częścią Jego marzenia. Był to moment wyjątkowy, wzruszający, podniosły. Łezka w niejednym oku zakręciła się na widok chłopca będącego tak blisko miejsca upamiętnienia naszego papieża rodaka. Wizyta w tak ważnym pod względem religijnym miejscu to z pewnością był czas refleksji dla wszystkich uczestników wycieczki. Choć trzeba przyznać, że nasz marzyciel ze względu na młody wiek zwracał również uwagę na błahe czy nawet śmieszne szczegóły zwiedzanej świątyni, jak na przykład ... zaskakujące braki w ubiorze figur aniołków. No tak – 4-letni chłopiec doskonale wie, że wszyscy powinni być ubrani, aniołki również :)
Ignaś na placu św. Piotra nie stronił od pamiątkowych zdjęć, czy to z gwardzistami szwajcarskimi czy na tle pięknej fontanny. Wyjątkowość miejsca i jego piękno sprawiło, że nie było czasu na nudę. Chłonęliśmy każdy zakamarek, podobnie jak zebrany w tym czasie tłum ludzi. Nie inaczej było w innych pięknych miejscach, które mieliśmy okazję zwiedzić w wiecznym mieście. Któż nie słyszał o Koloseum, Fontannie di Trevi czy Panteonie? Ignaś docenił piękno tych miejsc, a najbardziej zauroczony był fontannami, które w Rzymie można spotkać na każdym kroku. Był też czas na zabawę. Idealnym miejscem do wszelakich uciech i szaleństw dla maluchów okazało się muzeum zabawy. Ignasiowi szczególnie spodobała się możliwość stworzenia swojego baśniowego świata w jednej z sal muzeum. Tworzenie motylków, kolorowanie ich skrzydełek a następnie obserwacja wykreowanych dzieł na ogromnym ekranie była wyśmienitym popołudniowym relaksem chłopca. Zabawa zupełnie pochłonęła również wolontariusza i rodziców.
Pobyt w Rzymie to także czas pielęgnacji pasji kulinarnej Ignasia. Marzyciel jest wielkim smakoszem, gustuje zarówno w pizzy jak i makaronach. Obowiązkowym daniem musi być oczywiście deser, który w przypadku Ignasia kręci się wokół smaków czekoladowych. Ach ta kuchnia włoska, czy może być coś lepszego? Ostatniego dnia naszego pobytu w Rzymie Ignaś był tak zachwycony tutejszym śniadaniem, że wypowiedział znamienne: Mamma mia! Komentarz ten niech będzie podsumowaniem pięknie spełnionego marzenia Ignasia. Wystarczy przecież znać podstawowe zwroty w języku włoskim, które świetnie opiszą radość i zachwyt chłopca.
Marzenie Ignasia nie zostałoby spełnione w tak wyjątkowej oprawie gdyby nie Maja i Wojtek. Polska para mieszkająca w Rzymie okazała nam bardzo dużo serdeczności i pomocy. Trudno wyrazić słowami wdzięczność za ich dobre serce. Maju i Wojtku – serdecznie dziękujemy!!!
Ignaś przebył wiele kilometrów drogi do spełnienia swojego marzenia. Podążał za starą sentencją głoszącą, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Ignasiu - podążaj dalej tą drogą do kolejnych marzeń. My z kolei będziemy podążać za drogami innych marzycieli. Czyżby one miały po raz kolejny skrzyżować się z Fundacją Mam Marzenie?
Relacja: Adrian