Na pierwsze spotkanie z naszą kolejną Marzycielką, Martyną, poszłyśmy jak zawsze z ciekawością i lekką niepewnością, bo nigdy nie wiemy, kogo spotkamy i jakie marzenie usłyszymy. Drzwi otworzyła nam Martyna razem z całą rodziną. Od razu było widać, że są bardzo blisko siebie i że to właśnie oni dają jej dużo wsparcia na co dzień.
W domu panowała spokojna, ciepła atmosfera, dzięki której bardzo szybko poczułyśmy się swobodnie. Zaczęłyśmy od rozmowy o samej Martynie, o tym, co lubi i czym się interesuje. Okazuje się, że sporo miejsca w jej życiu zajmuje muzyka. Uczy się śpiewać i występuje na szkolnych koncertach. W pewnym momencie pokazano nam nagranie z jednego z takich występów. Widać było, że to dla niej ważne, nie tylko samo śpiewanie, ale też wyjście na scenę i dzielenie się tym z innymi. Miała w sobie dużo naturalności, bez stresu na pokaz, raczej skupienie i radość z tego, co robi.Wspomniała też o treningach brazylijskiego jiu jitsu, które przez długi czas były dla niej bardzo ważną częścią życia. To ciekawe połączenie, z jednej strony muzyka i śpiew, z drugiej sport wymagający dyscypliny i wytrwałości.
Po tej rozmowie przeszłyśmy do najważniejszego pytania, jakie jest jej marzenie. Odpowiedź była prosta, chciałaby spotkać Bedoesa. Kiedy zaczęła o nim mówić, od razu było słychać, że to coś, co towarzyszy jej od dawna. Słucha jego muzyki od dziewiątego roku życia. Jego utwory były dla niej obecne w różnych momentach, szczególnie tych trudniejszych, kiedy pomagały jej się zatrzymać, przemyśleć pewne rzeczy albo po prostu dodać trochę siły.Najstarszym wspomnieniem, do którego wraca, jest piosenka „Jesteś ładniejsza niż na zdjęciach”. Od niej wszystko się zaczęło. Nie chodzi jej jednak o szybkie spotkanie czy zdjęcie. Mówiła jasno, że chciałaby poznać go przede wszystkim jako człowieka, ale także jako artystę, porozmawiać, zobaczyć, jaki jest na co dzień, bez sceny i koncertów. Chciałaby dowiedzieć się, jak myśli i co jest dla niego ważne.To spotkanie ma dla niej znaczenie dużo głębsze niż chwilowe spełnienie marzenia. To możliwość zetknięcia się z kimś, kto, choć być może o tym nie wie, był obecny w jej życiu wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowała.
Wychodząc z tego spotkania, miałyśmy wrażenie, że to marzenie jest bardzo autentyczne. Widać też było, jak ważne jest dla niej wsparcie rodziny, która jest przy niej na każdym kroku, również teraz, kiedy czeka na coś tak dla niej istotnego.