Moim marzeniem jest:
pierwsze spotkanie - poznanie marzenia
2025-12-18
Mglisty grudniowy, czwartkowy poranek nie zniechęcił nas do wyruszenia w długą podróż. Z radością pojechałyśmy poznać nową marzycielkę — Hanię — i dowiedzieć się, jakie jest jej marzenie. Już od pierwszych chwil to spotkanie miało w sobie coś wyjątkowego.
Hania wyszła przywitać nas na schody i z uśmiechem zaprosiła do domu. Na dobry początek wręczyłyśmy jej lodołamacz — grę, która od razu sprawiła jej ogromną radość. Okazało się, że Hania bardzo lubi gry planszowe i ma ich w domu całe serie. Bez wahania rozpakowała prezent i wspólnie zaczęłyśmy grać.
Podczas rozgrywki swobodnie rozmawiałyśmy o tym, co Hania lubi robić. Jak wiele dzieci, uwielbia grać, ale ma też inną pasję — bardzo lubi rysować. To właśnie wtedy wpadłyśmy na pomysł, by Hania narysowała nam swoje marzenie, a my razem z Ewą spróbujemy je odgadnąć.
Hania z ogromnym skupieniem zabrała się za rysowanie. Najpierw narysowała tył przedmiotu, po chwili odwróciła kartkę i zaczęła tworzyć jego przód. Z zaciekawieniem obserwowałyśmy każdy ruch kredki, próbując zgadnąć, co powstaje. Moim pierwszym skojarzeniem był telefon, jednak Hania z uśmiechem odpowiedziała: „nie” i zachęciła nas do dalszego zgadywania. Dopiero pod koniec rysowania padła właściwa odpowiedź — tablet.
Hania marzy o tablecie, aby podczas długich podróży do szpitali i pobytów w nich móc grać w swoją ulubioną grę. To marzenie jest proste, a jednocześnie bardzo ważne — daje Hani radość, zajęcie i chwilę beztroski w trudnych momentach leczenia.
To spotkanie było dla nas pełne ciepła, uśmiechu i wzruszeń, a poznanie marzenia Hani na długo pozostanie w naszych sercach.
spełnienie marzenia
2026-03-03
Nasza wizyta u Hani była małą, słodką tajemnicą…
Mama nic jej nie zdradziła, więc wszystko było dla niej ogromnym zaskoczeniem.
Gdy dotarłyśmy do naszej Marzycielki, powiedziałyśmy, że jesteśmy tylko przejazdem i wpadłyśmy na chwilę na kawę. W trakcie rozmowy zapytałam Hanię, czy pamięta, o czym marzy. Bez chwili zawahania się odpowiedziała, że o iPadzie.
Wtedy, trochę żartobliwie, zaproponowałam, żebyśmy może przeszły się po sąsiadach i spróbowały uzbierać na ten wymarzony sprzęt. Dodałam, że ja już „oblatywałam” swoich sąsiadów i coś tam udało się uzbierać. Hania od razu się ożywiła — była chętna, choć wciąż trochę nieśmiała. I wtedy… nastąpił ten moment.
Delikatnie wyciągnęłam z torby iPada i powiedziałam:
„Nie Haniu… miałam tak dobrych sąsiadów, że zobacz — uzbierali dla Ciebie na całego iPada.”
Jej reakcja była bezcenna. Ogromna radość, niedowierzanie, emocje… „Mamo! Będę miała telefon i iPada!” — wołała z przejęciem. Od razu zaczęła go rozpakowywać, sprawdzać, instalować, podłączać do Wi-Fi, wybierać gry… Była przeszczęśliwa.
Takie chwile pokazują, jak niewiele trzeba, by wywołać ogrom szczęścia. To było coś więcej niż spełnione marzenie. To był moment, który na długo zostanie w naszych sercach — pełen radości, wzruszenia i dziecięcej szczerości.
Haniu, niech ten iPad będzie dla Ciebie nie tylko źródłem zabawy, ale też przestrzenią do rozwijania Twoich pasji i marzeń. Bo właśnie takie chwile przypominają nam, że warto spełniać marzenia — te małe i te duże.
Serdecznie, z całego serca dziękujemy Wszystkim, którzy poprzez swoje zaangażowanie wyczarowali uśmiech na twarzy Hani i sprawili, że spełnienie marzenia stało się rzeczywistością:
- Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego im. Jana Pawła II w Zbąszynku. https://www.facebook.com/
- Panu Marcinowi